Mroczna wieża

„Nie znacie oblicza ojców swoich” powiedział Idris Elba do kobiet lekkich obyczajów, składających mu propozycję nie do odrzucenia. Zaskakująca to odpowiedź, zważywszy na to że padła z ust kandydata na pierwszego czarnoskórego Jamesa Bonda. Cóż, być może lepiej wychodzi mu picie wstrząśniętej i niezmieszanej wódki z Martini. W „Mrocznej wieży” tak jak Bond ratuje świat przed zagładą z tym, że zamiast atrakcyjnej agentki towarzyszy mu specyficzny nastolatek, podejrzewany przez własną matkę o chorobę psychiczną. Ten dziwaczny duet w ramach współpracy pomiędzy światem kluczowym a światem pośrednim stanął do decydującej walki z Człowiekiem w czerni, granym przez laureata Oscara Matthew McConaughey’a.

Plan-Mrocznej-Wieży-01

„Mroczna wieża” to adaptacja kolejnej powieści Stephena Kinga. Książki nie czytałem więc porównania nie będzie. Sama fabuła to oczywiście pierdoły dość dużego kalibru, ale w swoim gatunku film wypada całkiem przyzwoicie. Spora w tym zasługa aktorów, a zwłaszcza młodego Toma Taylora, który zagrał nad wyraz przekonująco, co nie pozwala umieścić go na szerokiej liście drewnianych małolatów marzących o wielkiej karierze na dużym ekranie. Akcja filmu od samego początku toczy się na zadowalającym poziomie, dzięki czemu widz nie będzie zmuszony do ciągłego zerkania na zegarek i odliczania kolejnych minut do opuszczenia swojego tronu w sali kinowej. W „Mrocznej wieży” nie zabrakło mrocznego klimatu, aczkolwiek za mało w tym było horroru, a zdecydowanie za dużo typowego kina akcji, nie wyłączając schematycznego zakończenia. Ostatecznie więc to nieobowiązkowa, ale w miarę interesująca propozycja na wieczorny seans w trwającym przecież nadal sezonie ogórkowym.

Ocena filmu: 5.5/10

Dawid Kmieć

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *